Kolejne spotkanie z cyklu Wachlarz za nami. Inne, bo po pierwsze – drugie. Te pierwsze rządzą się swoimi prawami – więcej nerwów, więcej emocji. Teraz też były emocje, ale już innego rodzaju. A po drugie – skoro drugi Wachlarz, to też ten najtrudniejszy. Entuzjazm łatwo buduje się na raz. Ale na dwa?

Temat również był zupełnie inny – pierwsze wydarzenie poświęciliśmy reportażowi w czasach Facebooka, a to wtorkowe – językowi tańca. Wszystko oczywiście dookoła “Tango Story”, czyli naszej najnowszej wyprawy. Zdecydowanie lubimy się rozprawiać z mitami i docierać głębiej, co już pokazaliśmy podczas “Szukając Witkacego”. Teraz przyszła kolej na tango i mity wokół tańca, tego znanego nam z płytkich telewizji albo ostatnio bardzo modnych filmów kinowych. Tylko tam sceny taneczne generuje się w tych samych studiach co filmy science-fiction.

Ale, wracając do Wachlarza – tutaj przed nami zasiadły cztery osoby i jak to w wachlarzowym ujęciu bywa – każdy pokazał spektrum swoich zainteresowań i mówił swoim językiem tańca. Najpierw para – polsko-argentyńska – nie dosłownie taneczna, choć tańczą tango i milongę.

Cristian i Sylwia Rubin opowiadali o swoim tańcu, o tym, jak się poznali, ale – co najważniejsze – także o polskim tangu. Tak, polskim, które pojawiło się u nas już w 1913 roku, czyli sto lat temu. Rubinowie – w ramach swojej Fundacji Kulturo – organizują festiwal “Polskie Tango – 100 lat tanga w Polsce”, który już w październiku odbędzie się w Warszawie. Cristian opowiadał też ciekawe historie na temat swojego dzieciństwa i młodości w Argentynie, o wszechobecności tanga oraz o różnicach w polskiej i argentyńskiej jego odmianie. Wspomniał też  o argentyńsko-urugwajskich korzeniach tego tańca, które wielu osobom kojarzą się tylko z Argentyną. Sylwia z kolei powiedziała, jak pracują i badają korzenie polskiego tanga, jak po raz pierwszy trafili na wzmiankę o nim i jak narodziła się ich pasja.

Do rozmowy na ten temat włączyła się dr Wiesna Mond-Kozłowska, ktora jako ostatnia zasiadła na naszej kanapie. Choreografka i badaczka estetyki tańca, prezes Polskiego Stowarzyszenia Antropologii Tańca podkreśliła, że w 1913 roku Polska była jeszcze krajem szlacheckim, więc stąd różnice w rytmie, energii i muzyce tanga polskiego. Jednak nie tylko. Publiczność także zabrała tutaj głos. Rozmawialiśmy o temperamentach tanecznych i różnicach kulturowych. Zobaczyliśmy choreografie, nad którymi pracuje dr Kozłowska i dowiedzieliśmy się o najważniejzszej roli człowieka w tańcu oraz jak wyglądają prace nad jej najnowszą choreografią do “Tangombro”, w której muzyka barokowa łączy się z językiem tanga.

Natomiast z Dorota Wójcik-Khanchandani – poetka, autorka tekstów, redaktor naczelną kwartalnika „Tango nr 8” rozmawialiśmy o jej pasji do tanga, doświadczeniach wynikających z pracy z osobami, ktore chcą się nauczyć tańczyć, ale także o przyszłości prasy tanecznej. Dlaczego tak trudno jest się przebić, dlaczego prasa taneczna praktycznie nie istnieje, co zrobić, żeby to się zmieniło.

Tematów bylo wiele a rozmowa mogłaby trwać godzinami, więc po części “oficjalnej” jeszcze przez kilka godzin rozmawialiśmy przy stolikach z naszymi gośćmi. Cieszymy się bardzo, że udało nam się pokazać przekrój osób, zainteresowań, języków tańca, do którego pretekstem było tango. Żałujemy tylko jednego – że tak mało osób to widziało. Faktem jest, że bardzo wiele pytało, czy i tym razem będzie nagranie, i mówiło, że obejrzy je w domu, bo z jakiegoś powodu nie może się pojawić na spotkaniu. To skłoniło nas do pewnych przemyśleń i coś nam się wydaję, że z formą Wachlarza też będziemy pewnie jeszcze eksperymentować. Jak – o tym wkrótce.

A kolejny Wachlarz już w czerwcu, później dwa miesiące wakacji 🙂