Och, ileż to razy słyszeliśmy, że żadni z nas podróżnicy, bo mamy czelność być online albo blogować na bieżąco. A my nadal swoje, bo lubimy to, lubimy wrzucać zdjęcia na Instagram albo zostawiać na bieżąco porady na Foursquare. Lubimy być z Wami w kontakcie – choć dla wielu Internet pozostanie wrogiem numer jeden idei podróżowania. Ostatni miesiąc z Orange Free zmusił mnie do tych przemyśleń i mocno zastanawiałem się, czy Free w naszym przypadku to Freedom, czy nie.

Nie znam statystyk, ale będę strzelał, że większość, jeśli nie 90% ludzi podróżuje, żeby się odciąć. – Bo wakacje, bo ucieczka, bo jedno i drugie. Nie po to wyjeżdżamy z domu czy za granicę, aby zmienić to, co nas otacza i choć na chwilę (albo i dłużej) zapomnieć o „codzienności”. Zawodowi podróżnicy też raczej za kontaktem z domem nie przepadają. A jednak – tam gdzie diabeł nie może, blogera wyśle 🙂

Od 7 lat ciągle zmieniam miejsce zamieszkania – przeprowadzki w obrębie miasta albo do innych państw, albo wyjazdy. To zmienia sposób, w jaki podchodzi się do pewnych rzeczy, np. do Internetu. Nigdy nie miałem takiego przypisanego do gniazdka, tylko ten powietrzny. Ile razy to mi uratowały skórę – ciężko powiedzieć. Choć tak – do dziś marzę o dniu, kiedy operatorzy wybudują taką sieć 3g/LTE, że w pociągu będzie można komfortowo pracować 🙂 Pierwszą rzeczą, którą kupuję w jakimś kraju, jeśli jestem dłużej niż tydzień, jest karta SIM i jakieś 2gb w pakiecie. To dużo za dużo na samo korzystanie z telefonu, ale można tworzyć hotspota i w ten sposób spokojnie pracuję na laptopie.

Są chwilę, kiedy dioda na Samsungu, może zirytować, ale to przekazywanie „na żywo” jest bardzo istotne. Od razu czuć inne emocje od nas, kiedy piszemy i od Was, kiedy odbieracie. Nie korzystam z aplikacji „turystycznych”, które informują o miejscu, ale samolotowe i hostelowe mam zawsze w zanadrzu. Rezerwacją chatki obok – przy porannej kawie – to już norma w wielu krajach.

Czy Orange Free jest najlepsze? Nie mnie oceniać ofertę, ba wytknę im albo założę się, że jeśli w ciągu roku odpalą normalny zasięg w warszawskim metrze, to przefarbuję włosy na kolor pomarańczowy :)* Tutaj jakby nie o to chodzi. Przez ostatnie cztery tygodnie wystawiliśmy na próbę – pięcioro vlogerów z czterech kanałów.

Przez tydzień zamienili jakikolwiek Internet mieli na Orange Free i mieli spróbować wszystkie swoje sieciowe czynności realizować za jego pomocą. A na zakończenie wyjeżdżali do innego miasta, gdzie musieli – tylko za pomocą sieci albo swojej inteligencji – rozwiązać cztery zagadki. Chcieliśmy sprawdzić, jak będą się czuć w nowych warunkach. To vlogerzy, więc ich filmy mało nie ważą i z prędkością światła nie wgrywają się na YouTube.

Zobaczcie jak im poszło:

Jest jeszcze druga kategoria Internetu mobilnego – w podróży, której podróżą byśmy nie nazwali. Dla nas to jedno i to samo, choć wiele osób tak pewnie nie uważa.

* Jeśli Orange Polska przyjmie zakład z chęcią ponegocjuję jego dokładne założenia