Dawno nie pisałem nic w dziale technologia, a to moja wielka pasja i czasem muszę się mocno powstrzymywać, aby ten blog nie stał się z bloga podróżniczego – blogiem technologicznym. Pracuję nad większym wpisem poświęconym YouTube, ale do niego potrzeba jeszcze chwili. W międzyczasie trochę się wydarzyło od notki poświęconej przechowywaniu zdjęć. Kilka dni później zadzwoniono do mnie z firmy Western Digital i zaproponowano małe testy oraz konkurs. Bez rezerwacji zgodziłem się, bo dysk – tworzący prywatną chmurę – bardzo mnie zainteresował.

Zawsze podkreślam, że nie jestem ekspertem od spraw tech i w relacjach u nas nie znajdujecie tony specyfikacji technologicznej – tym razem jest tak samo. Po takie informacje odsyłam do Google, strony WD lub innych serwisów.

Muszę przyznać, że odkąd zainstalowałem w domu MyBookLive Duo sporo zmieniło się jeśli chodzi o sposób, w jaki przechowuję zdjęcia i inne materiały. Przybliżę po krótce jak to działa. Mamy czarny, schludnie wykonany boks – dzięki Bogu, tylko z jedną małą diodą, który podłączamy do prądu oraz kablem ethernetowym – do routera. To wystarczy, by go w miarę szybko skonfigurować. Ja stworzyłem trzy przestrzenie (tzw. Shares) – publiczną, naszą prywatną oraz jeszcze jedną backupową. Trafiłem model 6 terabajtowy, więc chwilę zajmie mi jego zapełnienie.

Każdą z tych przestrzeni można zamontować jako dysk zewnętrzny na Macu lub na Windowsie – czyli bardzo ładnie nam się integruje z systemem operacyjnym i innymi programami.

UWAGA. A teraz hit. MyBookLive Duo reklamowany jest jako prywatna chmura i kurde, tak jest. Na dysk, jeśli tylko jest podłączony do Internetu, możemy się zalogować przez stronę www albo appkę w telefonie. Co lepsze, możemy też z telefonu i komputera wgrywać zdjęcia, będąc naprawdę daleko. Kopara mi opadła. Szczególnie, że możemy też zdalnie podłączyć ten dysk jako zewnętrzny. Dla mnie sporym minusem, jest wymóg wtyczki Java dla wersji przeglądarkowej, którą po dwóch latach nie używania musiałem z powrotem zainstalować.

Aplikacja WD 2go

W uproszczeniu – to urządzenie, które stoi u nas w domu a działa jak Bitcasa i Dropbox, o których pisałem wcześniej. Tylko, że w każdej chwili mogę je odłączyć od sieci i mieć pełną kontrolę nad danymi. Jako plus dodaję, to że nie muszę szukać pendriveów, gdy ktoś ze znajomych chce mi przegrać jakiś film albo coś obejrzeć na telewizorze – to łączy się po DLNA. Innymi słowy – mam wszystko, co chciałem i jest to moje.

Tak, wiem, trochę pieję z zachwytu. Ale mam jeszcze jedną wadę. Zaletą chmur sieciowych jest to, że tworzą miniaturki zdjęć i je sobie wcześniej przygotowują. Jak chcę szybko przejrzeć zdjęcia, to na WD tego nie zrobię, bo muszę czekać aż każde się załaduje. Mówię o sytuacji zdalnej – w zasięgu LAN śmiga to bardzo szybko. Na tyle, że filmy montuję już z surówki, która leży na tym dysku, a nie na pulpicie u mnie na laptopie.

Bitcasa już nie jest moim głównym dyskiem – jest kopią mybooka. Mam na nich tę samą strukturę i jeśli wyjeżdżamy, to przełączam katalog Lightrooma na Bitcasę i tak dokonuję zmian. Po powrocie przełączam się na WD i działam po prostu szybciej. Powolne działania, nawet na szybkich łączach to jeszcze spora wada Bitcasy, ale daję jej szansę do końca roku. Jeśli skoku nie będzie, pewnie wrócę do SmugMug albo do flickra, którego powrót bacznie obserwuję a jeden terabajt darmowy brzmi zachęcająco.

Cały ten wpis oraz poprzedni o przechowywaniu zdjęć – to zbiór mocno geekowych rozwiązań i przemyśleń pełen „trudnych nazw”. Bez przesady, bez przesady. Jestem bardzo ciekaw – jak Wy sobie z tym tematem radzicie. A każdą osobę podróżującą, ba, z aparatem fotograficznym ten temat dotyka.

Nagrody w konkursie – dysk przenośny 2TB i pokrowiec

Uwaga KONKURS! Zadanie polega na opisaniu, w jaki sposób Ty radzisz sobie z przechowywaniem zdjęć, z jakich narzędzi korzystasz, czym obrabiasz, jakie masz problemy i pomysły dla innych, aby to wszystko ułatwić.

Za opis najbardziej skutecznego sposobu mamy dla Was nagrodę. Pięknego, przenośnego WDka MyPassport z opakowaniem podróżniczym WD Nomad (czytaj: można zrzucać z gór) 😉

Na zgłoszenia czekamy tydzień, do środy – 21 sierpnia. Jestem bardzo ciekaw Waszych rozwiązań.

 

AKTUALIZACJA

Zwycięzcą konkursu został Wojciech Borkowski – serdecznie gratulujemy!!! Wojtku, skontaktuj się z nami drogą mailową (podrozniccy@gmail.com).

Wszystkim, którzy wzięli udział w tej zabawie – również wielkie dzięki. Przeczytałem wszystkie komentarze trzykrotnie a zajmuje to sporo czasu, bo wiedza w nich zawarta jest olbrzymia i mam nadzieję, że wielu z niej skorzysta.