Swarm to młodszy brat niegdyś bardzo popularnego Foursquare. Teraz to dwie różne aplikacje z dwoma różnymi celami. Te ważniejsze rzeczy dla mnie przejął Swarm, jednak od rozdziału z 4sq widać, że została tam tylko najwierniejsza społeczność. Nie zmienia to faktu, że po dziś dzień jest to dla mnie jedna z ulubionych sieci społecznościowych a profil Podróżniccy ma tam 1000 znajomych i więcej nie może, bo osiągnął dozwolone maksimum.

To Foursquare wymyślił i spopularyzował ideę „czekinowania”, czyli zgłaszania swojej lokalizacji w danym miejscu i czasie. Potem przejęli to inni gracze, chamując trochę jego rozwój, ale na Swarmie pozostała grupa, która nadal z niego aktywnie korzysta. Nie wiem jak przyrosty, ale statystyki „czekinów” po rozdzieleniu aplikacji były bezlitosne – bo drastycznie spadły. Od pół roku obserwuję jednak coraz to nowsze funkcjonalności dodawane do Swarma, które napawają mnie nadzieją, że nie czeka go jeszcze śmierć i pozostanie fajną społecznością.

Funkcja, której najbardziej mi brakowało – mi jako osobie często podróżującej i często nie będącej w zasięgu Internetu – to jakaś forma zapamiętywania, że byłem TU, tylko nie mogłem tego zgłosić. Często jest tak, że robię zdjęcia a potem jeśli jestem w promieniu 10 kilometrów i znajdę WiFi to melduję się wszędzie, gdzie byłem. Jednak nie zawsze się to udaje. Czasem przemieszczam się, bardzo szybko a potem jestem na lotnisku, by godzinę później znaleźć się w innym kraju.

Spojrzałem ostatnio na nasz profil i niespodziewanie widzę, że pojawiły się nowe pozycje, przyciemnione, w których faktycznie byłem, ale nie zgłosiłem. Teraz mogę to zrobić bez problemu. To wbrew pozorom mały dodatek, ale dla mnie bardzo ważny – bo potem do tych miejsc czasem dodaje jakieś porady, albo po prostu pamiętam, gdzie i kiedy dokładnie byłem. Plus możemy się tym z Wami podzielić. Wygląda to tak jak na poniższym obrazku:

Swarm pamięta lokalizacje

Po kliknięciu ikonki zamelduj całość działa jak normalny meldunek i możemy dodać zdjęcie albo opis. Dla tych naprawdę zafiksowanych jedna informacja, że nie dostajemy kompletu punktów – tylko jeden, symboliczny za sam „czekin”. Ale to nieistotne.

Brakuje póki co i czekam na to bardzo – jakiejś formy wymuszania zapisywania lokalizacji. Szczególnie w trybie offline. Teraz działa to trochę dziwnie – poparu godzinach lub paru dniach warto zajrzeć na swój profil i zobaczyć, czy aplikacja przeanalizowała naszą historię i wyciągnęła jakieś punkty, w których możemy się zameldować. Zdarza jej się też nie trafić – jeśli np na przestrzeni parudzięciu metrów jest 15 restauracji 🙂